Uwaga!

Blog zawiera treści opisujące związki męsko-męskie. Jeżeli coś Ci nie pasuje - wypad. Nie życzę sobie obraźliwych i niewybrednych komentarzy. Resztę zapraszam! ;3
Fandomy: Bleach, Kuroshitsuji, Kuroko no Basuke, czasem może jakis inny :3
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą faustus. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą faustus. Pokaż wszystkie posty

piątek, 31 sierpnia 2012

Demoniczna gra (Sebastian x Claude +12)

No. To walnęło mi się ficka z Kuroshitsuji. Macie tutaj akcję z dwoma demonami, może niektórym się spodoba :3
Smacznego!

 Sebstian z zainteresowaniem obserwował miotającego się po komnacie panicza. Jakiś czas temu dostali kolejne zaproszenie do rezydencji Aloisa Trancy, co najwyraźniej niezbyt mu odpowiadało. Uśmiechnął się delikatnie pod nosem, kiedy hrabia usiadł w końcu w swoim fotelu, próbując się uspokoić.
- Może miałby panicz ochotę na herbatę? - zagadnął uspokajającym tonem - zapewniam, że odpowiednia mieszanka pozwoli ukoić nerwy.
- Nie herbaty teraz potrzebuję - mruknął ten.
- Czego więc panicz oczekuje?
- Jesteś w stanie jakoś wpłynąć na Trancy'ego, żeby dał mi spokój? - zapytał ostro, nie ukrywając jednak przy tym nadziei.
- Oczywiście, paniczu. - odpowiedział lokaj zgodnie z prawdą.
- Zrób więc, co uważasz za słuszne, byleby osiągnąć zamierzony cel. Nie możesz się go po prostu pozbyć, to wzbudziłoby podejrzenia - wymamrotał zamyślony - to jest rozkaz - dodał jeszcze, aby upewnić się, że demon wykona polecenie z należytym zaangażowaniem.
- Tak, mój Lordzie. - odpowiedział Sebastian, kłaniając się nisko, a jego mieniące się szkarłatem oczy błyszczały w półmroku.
Skrzyżował jeszcze spojrzenia z hrabią, po czym wyszedł z pokoju ostrożnie zamykając za sobą drzwi. Ruszył korytarzem, po drodze gasząc świece. Nudził się, bo jego panicz nie był ostatnio zbyt rozmowny. Z powodu braku lepszego zajęcia wyszło tak, że już od jakiegoś czasu miał przygotowany plan i w końcu doczekał się odpowiedniego polecenia, aby go wykorzystać. Uśmiechnął się delikatnie przyspieszając kroku, kiedy tylko zatrzasnęły się za nim drzwi posiadłości. Będzie zabawnie.

______________________________________________________

- No dalej, przestań się ukrywać, doskonale wiem, że tu jesteś - szepnął Sebastian w przestrzeń stojąc pośrodku ogrodu w rezydencji Trancy'ch.
- Jak zwykle nieomylny - mruknął Claude wyłaniając się zza krzewu róż - czego chcesz?
- Mój panicz aktualnie smacznie śpi, więc postanowiłem złożyć ci wizytę. Jeśli się oczywiście nie narzucam. - powiedział Michaelis uśmiechając się.
- Jeśli sądzisz, że nabiorę się na te łgarstwa, to się mylisz. - odpowiedział z kpiną drugi demon - mów prawdę.
- Prawdę? - rzucił Sebastian udając zdziwienie - Jak już powiedziałem, przyszedłem w odwiedziny.
- Nie kpij ze mnie - warknął lokaj poprawiając okulary.
- I vice versa, mój drogi. Urażasz moją dumę, twierdząc, że kłamię.
- Naprawdę sądzisz, że... - zacząć demon urywając w pół słowa, kiedy Sebatian zrobił krok w jego stronę. Niemal natychmiast w jego dłoni pojawiły się elementy zastawy stołowej, a on sam przyjął pozycję obronną. Sebastian westchnął zrezygnowany.
- Najpierw posądzasz mnie o kłamstwo, a teraz myślisz, że zamierzam zrobić ci krzywdę? Doprawdy, potrafisz być okrutny.
Claude zmarszczył brwi, ale trochę się rozluźnił.
- Tak lepiej - zamruczał Sebastian znów posuwając się krok w przód. Kroczek po kroczku i znalazł się w odległości pół metra od drugiego demona.
- Nie musisz udawać opanowanego, doskonale wiem czego chcesz - uśmiechnął się Michaelis przesuwając palcem po piersi demona. Ten drgnął lekko, ale się nie dosunął.
- Co zamierzasz? - spytał patrząc wprost w szkarłatne tęczówki.
- Nic takiego, chcę się tylko trochę rozerwać - uśmiechnął się demon.
Podszedł bliżej , pochylając się. Delikatnie i powoli poluzował krawat i rozpiął pierwszy guzik koszuli. Spojrzał dla pewności w złote oczy i doczekując się niemej zgody pochylił się, chuchając na szyję mężczyzny. Zadowolony przyspieszonym oddechem demona wysunął język i samym jego czubkiem przesunął po delikatnej, a mimo to twardszej niż jakikolwiek materiał skórze.
- Dlaczego to robisz? - mruknął Faustus.
- Dlaczego? - mruknął Sebastian odsuwając się lekko, by spojrzeć na twarz lokaja - zwykła zachcianka - odpowiedział z uśmiechem, wracając do przerwanej czynności.
Pchnął demona na drzewo, rozpinając kolejny guzik jego koszuli. Przesunął dłonią po rozgrzanej skórze torsu, jednocześnie delikatnie przygryzając ucho partnera, po którego plecach przebiegł dreszcz. Przesunął wilgotnymi ustami po linii szczęki, w końcu delikatnie całując Claude w usta. Przesunął po nich językiem prosząc o zgodę na więcej. Fautus rozchylił wargi, czego Sebastian nie omieszkał nie wykorzystać. Pogłębił pocałunek, przesuwając obie dłonie na szyję demona. Stwierdził, że był już wystarczająco zdekoncentrowany, by wcielić plan w życie.
Zęby niemal natychmiast zostały zastąpione przez ostre jak brzytwy kły, a paznokcie zamieniły się w długie szpony. Wszystko stało się w ułamku sekundy. Wgryzł się w usta demona, pazury zatapiając w jego szyi i rozszarpując ją na strzępy. Bezwładne ciało mężczyzny opadło na miękką trawę, a malownicza zdaniem Sebastiana szkarłatna kałuża, zdawała się powiększać z sekundy na sekundę.
- Demon demonowi nierówny - podsumował Michaelis beznamiętnie wpatrując się w martwe ciało - jesteś śmieciem.
Obrócił się na pięcie i poprawiając krawat, ruszył w drogę powrotną do rezydencji swojego panicza.

______________________________________________

- Więc wszystko przebiegło bez problemu? - upewnił się Ciel Phantomhive uważnie lustrując sylwetkę swojego lokaja.
- Oczywiście. Rozkaz panicza jest dla mnie świętością - odpowiedział Sebastian.

Zadanie wykonane, taki smarkacz jak Alois Trancy jest niczym bez swojego demona.